Jak Adusia podłączyła się do smoczka

Wczoraj z teściami i Adą byliśmy w szpitalu w Zabrzu z powodu planowanego USG główki.

Pan doktor obsmarował przeźroczystą mazią całą głowę i szyjkę małej. Nie muszę wam mówić, że Adzie się to nie spodobało. Kręciła się jak nie wiem co, no i uciekała z głową. Na szczęście wyciągnęłam asa z rękawa, czyli butelkę z mleczkiem. Jak się tylko Adusia podłączyła do smoczka to wszystko inne przestało mieć dla niej znaczenie. Pan doktor powiedział, że zastosowanie butelki było strzałem w dziesiątkę.

Badanie wykazało, że wszystko jest ok. Jak już nakarmiłam Adę to zostawiłam ją teściom a sama pobiegłam na 4-te piętro, czyli Oddział hematologii i onkologii dziecięcej. Na tym oddziale spędziłyśmy z małą 5 dni w lutym. Córeczka była diagnozowana w kierunki trombofili. Ponad miesiąc czekaliśmy na wyniki.

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że podejrzenia lekarzy się potwierdziły. Mysza ma trombofilię z niedoborem białka C. Jeszcze nie miałam czasu posprawdzać wszystkich informacji, ale wyczytałam, że ten typ jest łagodny i stosunkowo niewielkie jest ryzyko tworzenia się zakrzepów. Jak dowiem się czegoś ciekawego na ten temat to dam wam znać. Dobrego weekendu 🙂